"Nic nowego pod słońcem" - recenzja monodramu Sławomira Hollanda

Wracamy na moment do wspomnień po spektaklu" Nic Nowego pod słońcem". Przedstawiamy recenzję ucznia II kl. Gimnazjum Społecznego w Szprotawie. Dziękujemy serdecznie za podzielenie się wrażeniami i za obecność na spektaklu. Dodamy , że tylko uczniowie tego gimnazjum i LO w Szprotawie, skorzystali z naszego zaproszenia i uczestniczyli w tym przedsięwzięciu. Dziękujemy.

DSC 0153

Sławomir Holland to znany aktor warszawskiego teatru "Ateneum". Wystąpił w ponad siedemdziesięciu filmach i serialach. Ma w dorobku wiele ról teatralnych i posiada niemałe, bo aż 32-letnie doświadczenie w swoim zawodzie. Jednak to dopiero  monodram "Nic nowego pod słońcem" był moim pierwszym zetknięciem z jego twórczością i muszę powiedzieć, że wywarł na mnie całkiem pozytywne wrażenie.

Pan Sławomir Holland w trakcie spektaklu przedstawia widzom utwory najwybitniejszych polskich poetów z  dwudziestolecia międzywojennego, takich jak Konstanty Ildefons Gałczyński, Marian Hemar, Jerzy Jurandot, Bolesław Leśmian czy Julian Tuwim. Nie robi tego jednak tylko poprzez recytację. Wdaje się z widzami w dialog, zadaje pytania i dyskutuje na temat przytaczanych utworów, dzieli się z widownią swoimi odczuciami i przemyśleniami. A te zmuszają do refleksji na temat naszego dzisiejszego społeczeństwa. Pan Holland pokazuje nam, że od tamtego okresu minęło już tyle czasu, a jednak ludzka mentalność prawie w ogóle się nie zmieniła, dobitnie potwierdzając zawartą w tytule prawdę,  jaką jest: "Nihil novi sub sole" - "Nic nowego pod słońcem". Mimo całego naszego postępu wciąż identyfikujemy się z tekstami napisanymi bardzo dawno temu i wciąż rządzą nami te same proste pragnienia,  jak miłość, zazdrość czy potrzeba wyższości. I pewnie będą nami rządzić już zawsze.

Pod względem umiejętności aktorskich S. Hollandowi  nie można nic zarzucić. Pomimo tego, że w przedstawionych utworach kryje się mnóstwo skomplikowanych łamaczy językowych, aktor wychodzi ze starć z nimi zwycięsko. Oświetlenie i scenografia były tutaj niezwykle minimalistyczne, to pierwsze zmieniało się tylko w dwóch momentach, aby podkreślić nastrój recytowanych wierszy. Jednak w tego typu monodramie nie są to aż tak istotne sprawy - tutaj najważniejsza jest postać aktora i wartość merytoryczna przedstawianych treści, czyli rzeczy, których w "Nic nowego pod słońcem" nie brakuje.

Podsumowując, "Nic nowego pod słońcem" to interesujące doświadczenie. Sławomir Holland w ciekawy i zrozumiały sposób przedstawia swoje przemyślenia, angażując w swój spektakl widownię. Pochwalić mogę również wybór wierszy - przyjemnie się ich słuchało w wykonaniu pana Hollanda mimo tego, że nie były mi wcześniej znane. Ich tematyka dobrze pasowała do motywu przewodniego całego spektaklu. Moim zdaniem,  warto jest przyjść i zobaczyć Sławomira Hollanda w akcji.

Franek Pawłowski

Kl. II Gimnazjum Społecznego w Szprotawie

ZIP

  • ziemia

Galeria Pryzmat

  • Galeria SzDK "Pryzmat"

Divertimenta

  • divertimenta